© 2019 by Yestem

ZUZANNA WAROWNA-TORUŃSKA

Może zacznę od tego, że uwielbiam planować i jestem w tym całkiem niezła, a jedyną rzeczą, której nie planuje, to zmiana. Jakoś tak się czasem dzieje, że czuję potrzebę i wtedy wiem, że nie tyle COŚ się musi zmienić, tylko że ja musze coś zmienić. No bo samo sie przecież nie zrobi. Ale jak się ma do tego fakt, że na liście rzeczy niezbędnych do życia w pierwszej piątce zawsze wymieniam poczucie bezpieczeństwa? No właśnie.
Może te zmiany które sama powoduję, dają mi właśnie poczucie bezpieczeństwa – tzw zmiany kontrolowane. W pracy np przez kilka pierwszych lat byłam klasycznym jumperem, ale kompletnie mi to nie przeszkadzało, bo wiedziałam, że muszę zmieniać, dopóki nie znajdę czegoś, gdzie będzie mi dobrze - gdzie się będę mogła ciągle rozwijać. Na nic były rady koleżanek headhunterek, że to skakanie z pracy do pracy będzie źle w cv wyglądało – sto razy gorsze wydawało mi się tkwienie w miejscu, które mnie męczy niż konieczność szukania nowego zajęcia. I do głowy mi nie przyszło, że mogę sobie nie poradzić. Poza pracą jest dokładnie tak samo – nie chodzę do fryzjera, bo ‚wypada‘ coś zmienić, tylko jak mnie zaczyna nosić albo jesień jest tak szara, że tylko nowa fryzura pomoże. Mogę co tydzień chodzić do tej samej knajpy i jeść to samo, aż któregoś dnia czuję, że potrzebna zmiana i wtedy szukam czegoś nowego. No właśnie – zmiany się dzieją u mnie zawsze wtedy, kiedy czuję taką potrzebę i wtedy mnie bardzo cieszą. Trudno mi się do czegoś zmusić. I bardzo lubię to, że sama się zmieniam - baza pozostaje ta sama, ale jest plastyczna, zmieniają się proporcje. Trochę jak z modą – rzadko komuś udaje się wymyśleć coś zupełnie nowego – co jakiś czas stare inspiracje wracają.

Wróć do TWÓRCZA ZMIANA